Spróbuje wam opowiedzieć moją historię .Ale kiedy ona się zaczęła?? Może wtedy w marcu gdy po raz pierwszy napisałem do niej .Nie znałem jej . Ale jakoś coś mnie poruszyło by do niej napisać .
Na pisałem i bardzo miło mi się z nią pisało , było nam bardzo wesoło .Potem zawsze na nk przychodziłem dla niej .Nadszedł maj , a w mym sercu grała Miłość do niej. Była ona piękna mój wymarzony ideał . Trzeba było się spytać czy by chciała być ze mną . Niestety nic nie wyszło , ale życie idzie dalej a ja w miejscu stoję . Tylko skoczyć z mostu . Spróbowałem drugi raz . To był 23 maj 2010 roku o godzinie 21;32 najszczęśliwszy dzień w moim życiu . Życie kręciło się wokół mojej Kochanej Sylwii. Było cudownie .Ale jak wszystko się kończy. Nadszedł dzień ros tania dokładnie 4 czerwca 2010. Życie straciło sens . Myśli mi głowę ros sadzały , Tylko jedna myśl " KONIEC MOJEGO ŻYCIA" I Była niedziela 6 czerwiec nie wytrzymałem zabrałem sznurek . Zamierzałem się powiesić . Pomodliłem się i z pętlą zaciśniętą na szyi skoczyłem .... Już na pół przytomny słyszę ktoś krzyczy...... odzyskałem przytomność i jakiś facet mnie uratował i uderzył prosto w twarz . Dałem mu Kasę by milczał ale pewnie już tego nie pamięta bo był kompletnie piany. Na dal nie mogłem się pogodzić z tym uczuciem zawodu . Za czołem pić , palić ....... załamałem się . Postanowiłem z nią porozmawiać . Niestety się zawiodłem nic ta rozmowa wskórała , tylko utwierdziła mnie w tym , że trzeba się zabić . Na drugi dzień czyściłem mojego taty sztuce . Był w nim jeden nabój . Napisałem ostatnią wole i wsadziłem do ust początek lufy i ciągnę za spust ..........ale zaciął się spust. Szczęście mnie opuściło , bo życie nie pozwala mi umrzeć . W siołem nuż i wbiłem go sobie rękę i wyryłem "KC SALI'" Kocham ją nadal , ale ją to nie obchodzi i to mocna boli. Nie wiem czy nie powtórzę jeszcze próby samobójstwa .. nie wiem
Wiecie chłopcy są czasami wredni , a pod tą powłoką kryje się dusza , która pragnie KOCHAĆ ale nie każdy się przyzna .A ja się przyznaje i się nie wstydzę tego ......... to była moja historia